(nie)przenoszenie usługi internetu na inny adres, jaka opcja byłaby wg Was najlepsza?
W skrócie zacznę od sytuacji - płacę za internet orange światłowód, przeprowadziłem się, okazało się że na nowy adres nie można przenieść usługi (na miejscu jest za to t-mobile, bo wiadomo, gangi podzieliły terytoria). Dalej krótki wstęp historyczny, żeby też trochę pokazać cały dyskurs telefonii:
Gdy okazało się, że na nowy adres nie przeniosę usługi, to myślałem, że po prostu pozwolą zrezygnować z usługi - bo już tak kiedyś w orange robiłem. Normalnie zamknęli umowę i tyle było w temacie.
Na ichnim chacie powiedziała mi konsultantka, że ok, to kiedy wzywamy montera? A ja na to - eee, jakiego montera? - Bo zamienimy panu usługę na inny internet, albo płaci pan karę. - eee, ok, a jaki internet i za ile? - zapłaci pan tyle samo, tylko 80mb/s (trzy razy gorsza usługa)
Ok... poszedłem do salonu, myślałem, że może tam będą bardziej ogarnięci ludzie, a nie ludzie nastawieni na max sprzedaż. No i faktycznie, tam mi powiedzieli, że bez problemu mogę zrezygnować z usługi, bo przecież to jest jakby nie patrzeć, gorsza alternatywa. Tylko muszę poczekać na telefon z ich strony i dwa razy odrzucić propozycję zamiany.
Telefonu się nie doczekałem, więc sam się przypomniałem, i teraz przez telefon konsultantka mi powiedziała, że nie ma możliwości zrezygnowania, a jeśli można było rezygnować z usługi po zmianie adresu, to chyba wiele lat temu. Albo kara umowna albo zamienimy na inny rodzaj internetu.
No i mi zaproponowała:
(obecnie płacę ok 80-90zł za 300mb/s, piszę około, bo te ich rabaty są dość skomplikowane)
-albo 2000+ kary
-albo internet mobilny z limitem transferu za 95zł (nowa umowa na dwa lata)
-albo internet po kablu miedzianym za 100zł. (nowa umowa na dwa lata)
No nie ukrywam, szczęka mi opadła, jak złe warunki proponują.
Teraz, kwestia w tym, że podczas przeprowadzki nie miałem czasu spokojnie tego rozwiązać i podpisałem internet t-mobile światłowód (20zł za pierwsze miesiące roku, potem 40zł - to dla porównania jak niekorzystna jest propozycja orange)
Uprzedzając złośliwe komentarze że trzeba było czytać umowy - no trudno, wyszło jak wyszło. Jechałem z orangem od lat na autopilocie, a przeprowadzać musiałem się szybko i priorytetem było raczej zapewnienie minimum życiowego
Co byście proponowali? Ja osobiście jestem na tyle wściekły agresywną sprzedażozą ze strony orange, że obecnie najsensowniejsze wydaje mi się nie robienie z tym niczego, płacenie za pustą usługę (półtora roku) i ewentualnie liczenie na jakąś cesję, jeśli pojawiłaby się taka osoba. Bo zamiana na wielokrotnie gorszą usługę za większe pieniądze i szok konsultantki że nie uważam tego za szczodre ("dla pana się to przecież opłaca") to są już terytoria gaslightingu.